Znajdujesz się w:
Przedszkole » Rady i porady » Rok 2013 - 2014 » "Jeszcze raz o samodzielności" - Jadwiga Dobrogowska, nauczycielka przedszkola

"Jeszcze raz o samodzielności" - Jadwiga Dobrogowska, nauczycielka przedszkola


Jeszcze raz o samodzielności...
mgr Jadwiga Dobrogowska


6.00 - dzwoni budzik
„Jaki dzisiaj jest dzień?...Wtorek? Nie, chyba środa..tak, środa! Nie mogę się spóźnić, bo... Dlaczego Kubie (mężowi) jeszcze nie dzwonił telefon? Maciek na 8.00 do szkoły ...a potem Ankę do przedszkola... nie, chyba odwrotnie... (...)Muszę wyjąć wcześniej mleko z lodówki.. Dziś mają przyjechać w sprawie kontroli wewnętrznej...
6.45 - w kuchni
„- Maciek, włożyłeś do plecaka książki? Leżały na biurku, wczoraj je tam położyłam..
- Jakie książki? Gdzie?
- Synek, mówiłam Ci wczoraj, abyś nie zapomniał...
- Oj, mamo... gdzie są skarpetki? A mój transformer? Gdzie go położyłaś?
- Maciek!!! Nie mam czasu!...(mama z kubkiem kawy pobiegła do pokoju syna, by zapakować książki i ulubioną zabawkę; wczoraj zajrzała do planu, by Maciek niczego nie zapomniał)....

7.00 - w przedpokoju
- "Dziecko, jak ty założyłeś kurtkę?! Nie zawiązałeś butów? Chodź, założę Ci czapkę i szalik..."


     Taka scena, prawdopodobnie, miała miejsce w wielu domach, wczesnym rankiem, gdy pośpiech rodzica i opieszałość „młodego człowieka" doprowadzały wszystkich do granic wytrzymałości. Maciek jest uczniem II klasy..
     Nie trudno wyobrazić sobie, że od dłuższego czasu, w wielu sytuacjach, przy różnych działaniach mama Maćka zachowywała się, jak w scence powyżej. Domyślamy się także, że mama jest zmęczona codziennym, wieczornym pilnowaniem odrobionych lekcji, nakłanianiem do sprzątnięcia pokoju, wieczornej toalety, z nakładaniem pasty na szczoteczkę do zębów włącznie. Przypuszczamy również, choć się do tego nie przyznaje, że często myśli o sobie z wyrzutem: „Co zrobiłam nie tak? Gdzie tkwi błąd?".
       Niestety, przykro przyznać, lecz postawę zagubienia, braku motywacji do działania, stałego oczekiwania na pomoc oraz bierności Maciek nabył już dawno. Oboje rodzice wraz z „dziadkami" przeoczyli jakiś czas temu fakt spontanicznej chęci do samo działania chłopca. („On taki malutki! Zrobi sobie krzywdę! Zrobię to lepiej! Będzie szybciej! Jeszcze ma czas na takie sprawy! „ itd.).
Najważniejszym i pierwszym środowiskiem wychowawczym dziecka jest rodzinny dom i najbliższe otoczenie. Od mądrych, konsekwentnych lecz pełnych miłości i zrozumienia postaw osób wychowujących „małego człowieka" zależy, czy „przeszkoda" będzie wyzwaniem do działania i okazją, gdy się choć trochę uda, do świętowania i pochwały czy też okaże się, że to bariera nie do pokonania i „jeszcze jesteś za mały".
Osobom z najbliższego otoczenia małego dziecka z pewnością zależy, by dziecko było zdrowe, szczęśliwe, lubiane i by osiągało sukcesy. Pojęcie „sukcesu" mylnie kojarzone jest z okresem szkolnym. Bo przecież w drodze do kariery ucznia są „zdobycze" zupełnie innego kalibru np. odkładanie przedmiotów na ustalone miejsce i późniejsze odszukiwanie ich, obdarzanie dorosłego uwagą, gdy mówi i rozumienie go, umiejętność zjedzenia posiłku przy wspólnym stole, nie dokonując zniszczeń, radość z przepchnięcia guzika przez dziurkę w sweterku, świadomość dziecka, że pewne zachowania są niedopuszczalne, spontaniczne korzystanie ze zwrotów grzecznościowych i jeszcze wiele, wiele innych.
     Osiągnięcie pewnego stopnia samodzielności dziecka jest procesem złożonym a  uzyskanie dobrych rezultatów w tej dziedzinie wymaga od dorosłych systematyczności, pokory, cierpliwości, stanowczości, także naszej aprobaty. Niejednokrotnie zdarza się sytuacja, w której obserwator nieudolnych poczynań malucha musi się powstrzymać (tu: gratulacje!) od odruchowej interwencji, by „nadejść z odsieczą wiedeńską". Dzieci w naturalnym odruchu ciekawości świata aż rwą się do samodzielności. Jeśli chcemy, aby dziecko wyrosło na człowieka kreatywnego powinno jak najszybciej puścić "spódnicę mamy". Musi więc spróbować swoich sił w pokonywaniu przeszkód, jakich nie szczędzą mu sytuacje z życia codziennego.
    Pozwólmy dziecku na samodzielność od najmłodszych lat pocieszając, chwaląc, nie krytykując, nie mówiąc "ja to zrobię lepiej". Jak często obserwowaliście swoje dziecko w odruchu buntu („Ja saaam!)", gdy z niecierpliwości (braku czasu, chęci pomocy, konieczności pokazania, jak to się robi, itp., itp.) odebraliście maluchowi radość zwycięstwa nad sznurówką, łyżeczką cukru w kubeczku z herbatą? Wyobraźmy sobie, że jesteście przekonani o własnych możliwościach i kompetencjach w jakiejś dziedzinie. Pojawia się obok osoba, która neguje wszelkim waszym poczynaniom i twierdzi autorytatywnie, że nie znacie się na niczym. ???
      Po wielu próbach, nieudolnych, koślawych, denerwujących długością trwania (choć wcale się nie spieszymy!) mały adept sztuki samodzielności woła nas i z triumfem pokazuje, jak założył spodenki: obie nóżki w jedną nogawkę. Tego rodzaju zmagania, otoczone słowami wsparcia, zachęty, zrozumienia dorosłego prowadzą w prostej linii do pełnej, choć trudnej do zdobycia, samodzielności. Trudno porównać do czegokolwiek dumę rodziców, gdy słyszą słowa podziwu i pochwały osób trzecich, jak fantastycznie wychowali swoje dziecko!

    Dzieci, którym „pomagamy" (bardziej mi chodzi tu o nadmierne wyręczanie, bo dzieciom pomagać trzeba, troszczyć się o nie, chronić - ale rozsądnie) tracą okazję do nauki samodzielności, do nauki dbania o drugiego człowieka, do poznania wysiłku, jako niezbędnego etapu osiągania celów. Poza tym, tracą okazję do radości z sukcesu, satysfakcji z osiągniętego celu, poczucia bycia pomocnym. To wszystko czynniki (oczywiście jedne z wielu innych), które budują nas jako ludzi silnych, świadomych, szczęśliwych - czerpiących radość z codziennych wyzwań.

Kilka słów, wynikających z obserwacji nauczycielki przedszkola, czyli moich....

     Od wielu lat pracuję w przedszkolu i moim „ulubionym" wiekiem przedszkolaków są trzylatki. Trudny to wiek i specyficzna praca. Obserwuję dzieci, gdy pojawiają się w placówce we wrześniu. Ich postawy i ich rodziców są tak różnorodne, jak różne są osobowości i charaktery ludzkie. Sztuką wychowawcy jest, szanując odrębność i dążenia każdego z nich, uzyskanie poziomu zachowań, umiejętności i wiedzy, oczekiwanych w procesie opiekuńczym, wychowawczym i dydaktycznym. Efekty pracy nauczycielek przedszkola będą z pewnością satysfakcjonujące, jeśli rodzice, „dziadkowie" lub osoby opiekujące się dziećmi poza placówką przyłączą się konsekwentnie do naszych działań. Szczególnie mam na myśli aspekt wychowawczy.
W swojej pracy (opiece, wychowaniu i uczeniu) wyjątkowo cierpliwie poświęcam dużo czasu na zabawy, doskonalące samodzielność dzieci i ich działania, zmierzające do rozumienia przyczyny i skutku postępowania. Wszystkie osoby, pracujące z dziećmi są nastawione na ICH sukces. Drobne zwycięstwa nad przedmiotami, pojawiające się po jakimś czasie, nawyki i odruchy, (np. „jeszcze umyję ręce" lub cicho przypomniane „poproszę") jest okazją do słownej pochwały lub oklasków. W następnym etapie, naturalnie, jest minimalne „podnoszenie poprzeczki" i powracanie do osiągniętych już sukcesów.
     Dodatkową motywacją do usamodzielniania przedszkolaków w wielu działaniach jest ułatwienie, wręcz przyspieszenie zdarzeń. Jeśli dzieci osiągną umiejętność odnalezienia własnej szafki w szatni, a w wyniku wielokrotnego treningu, zaniechają czynienia chaosu z wyjętej odzieży i ze zrozumieniem będą słuchać poleceń nauczycielki, czas na ubranie całej grupy skróci się do niezbędnego minimum. Dzieci uczą się cierpliwości i umiejętności oczekiwania. A często w tym czasie podejmują samodzielne próby. Z różnym skutkiem, ale próbują... I tak dzień za dniem... A potem w kolejnej, starszej grupie a na zakończenie w tzw. „zerówce", osiągając wiek i umiejętności przyszłego ucznia.

     W tym momencie mogłabym (chciałabym!) zakończyć moje refleksje, życząc Rodzicom wielkich pokładów miłości, zrozumienia, cierpliwości, sukcesów wychowawczych i wielu innych ważnych osiągnięć...
    Mogłabym, gdyby nie powtarzające się sceny z szatni. Obserwuję codziennie mamy, tatusiów, kochane babcie i wspaniałych dziadków, jak tłumaczą sobie i innym własne postępowanie. Widzę, jak w pośpiechu (i z tysiąca innych powodów!) „obsługują" przedszkolaka, siedzącego bezwolnie na ławce. (?)

Zachęcam do skorzystania z pozycji podanych poniżej.


Linki do interesujących stron:
http://przedszkole7.waw.pl/docs/artykuly/Jak_rozwijac_samodzielnoc_u_dziecka.pdf
http://www.rodziceidzieci.com/gabinet/index_main.php?LeftColumn=categorySubDisp.php?IDCategory=25&RightColumn=pyt_samodzielnosc_jsinska.html
http://www.samodzielnedzieci.nogard.pl/strona=lektury
http://parenting.pl/portal/samodzielne-dziecko
http://www.zspkarnice.szkolnastrona.pl/index.php?p=m&idg=mg,24,53
http://www.przedszkole40.lublin.pl/rodzice/artykuly/o-tym-jak-wazne-jest-to-aby-dzieci-mozliwie-szybko-opanowaly-czynnosci-samoobslugowe.html
http://www.bc.ore.edu.pl/Content/133/Kszta%C5%82towanie+czynno%C5%9Bci+samoobs%C5%82ugowych+w+przedszkolu+i+edukacji+wczesnoszkolnej+-+Ewa+Zieli%C5%84ska.pdf

Literatura:

  1. W. Brejnak, Kochaj i wspomagaj. Poradnik dla rodziców, PZWL, 200
  2. Adele Faber, Elaine Mazlish, Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły, Media Rodzina, Poznań 2001.
  3. Adele Faber, Elaine Mazlish, Rodzeństwo bez rywalizacji, Media Rodzina, Poznań 2001.
  4. E. Gruszczyk - Kolczyńska, Ewa Zielińska, Dwulatki i trzylatki w przedszkolu i w domu. Jak świadomie je wychowywać i uczyć., Centrum Edukacyjne BLIŻEJ PRZEDSZKOLA, Kraków 2012.
  5.  E. Gruszczyk - Kolczyńska, E. Zielińska : Wspomaganie rozwoju umysłowego czterolatków i pięciolatków . Książka dla rodziców, terapeutów i nauczycieli przedszkola, WSiP, Warszawa, 2004.
  6. J. Korzeniewska, Kłopotliwe zachowania dzieci. Mądre reakcje w trudnych sytuacjach, Read Me, 2013
  7. K. Kuszak, Dziecko samodzielne w szkole. Empiryczne studium szkolnych losów dzieci o różnym poziomie samodzielności, Garmond.
  8.  A. Mikler - Chwastek, Co dzień bardziej samodzielne. Program wspomagania rozwoju małych dzieci w zakresie samoobsługi dla terapeutów, nauczycieli i rodziców, Harmonia.
  9. K. Wnęk - Joniec, Nie przydeptuj małych skrzydeł, Wydawnictwa Oświatowe, 2013